| SÓL TEJ ZIEMI |
|
Zbawieniem niemal stała się huta, która w okresie świetności wchłonęła blisko 28 tysięcy robotników i chłopów, także z okolicznych wsi, dając pracę i stałe źródło dochodów wielodzietnym często rodzinom. Dzięki hucie życie powołało miasto z betonu - Stalową Wolę. Nie ma tu typowej średniowiecznej starówki, brukowanych uliczek i renesansowego ratusza z przyległą menażerią. Monumentalne klocki architektury, jak wieżowiec METALOWCA, Dom Kultury, osiedlowe bloki itp. Przywołują z pamięci jakby kopię Nowej Huty - ikony PRL-u. A jednak chłoporobotnicy są tu wszechobecni. Zajmują stanowiska robotnicze i kierownicze i tak naprawdę, to oni są ikoną miasta Stalowa Wola i ikoną huty. To oni dyktują tu styl i kulturę życia. Inteligencja jest wtłoczona w tę masę i podlega inercji środowiska. Razem daje to konglomerat wiedzy, siły i rozumu. W hucie każdy wie, co ma robić i robi. W zakładach oznaką władzy jest fartuch mistrzów. Flanelowe koszule z respektem ustępują białym kołnierzykom. Krawat i marynarka często mobilizuje oddziały do czujności i ruchu. To świadczy o rezerwach mocy załogi, ale w tej materii podstawową kwestią są zarobki. Te są skromne w obliczu rosnących cen. Włączenie nas do Europy pobudziło nadzieję na lepsze jutro. Jednak przez otwarte okna widać świat po trzykroć lepszy i bogatszy, a ukochana NADZIEJA nie przychodzi... Młodsi porzucają zakłady i gnają przez te okna - by mieć i być. Stara gwardia chłoporobotnicza stoi przy maszynach, by być, aby mieć. Dla tej grupy zawodowej utrata pracy, to wyrok na głód i wegetację. Zatem - w interesie zakładów HSW jest zadbać o tych, co mimo przeciwności losu trwają na posterunkach. Bez nich każdy zakład upadnie, a mistrz i kierownik nie będzie miał kim rządzić. I dlatego - warto walczyć o podwyżki, aby uchronić "sól tej ziemi". Tak nam dopomóż Bóg. mgr Zbigniew Grzelecki, Kraków, 17.03.2008 Były tokarz M2 |